piątek, 7 czerwca 2013

Utrata dziewczyny na własne życzenie...


On: Zerwałem z nią..
Jego najlepszy przyjaciel: Co się takiego stało?
On: Ona...po prostu to już za dużo dla mnie - jest nudna.
Jego najlepszy przyjaciel: Dlaczego to mówisz? Co źle zrobiła?
On: Taa..po pierwsze zawsze patrzała na to jak wygląda. Musiała zawsze ładnie wyglądać, zawsze potrzebowała dużo czasu na to aby się umalować i ubrać. 
Jego najlepszy przyjaciel: Czyli złamałeś jej serce tylko dlatego,bo chciała wyglądać w Twoich oczach atrakcyjnie? Chciała żebyś widział,że masz tą jedyną,najpiękniejszą dziewczynę na świecie,czy to złe?
On: Oh..ta,często dzwoniła do mnie, pytała się mnie gdzie jestem, z kim wychodzę... Mówiła mi, że nie mam pić i palić. Jest zbyt uczuciowa!
Jego najlepszy przyjaciel: Czyli złamałeś jej serce dlatego, że się martwiła o Ciebie i jak się czujesz? I tylko dlatego, że jej największym strachem jest to, żeby Cię nie stracić? 
On: Ale... Ehm... Taa, zawsze płacze gdy jestem dla niech nie dobry. Nie umie sobie z niczym poradzić.
Ona jest po prostu beksą!
Jego najlepszy przyjaciel: Czyli złamałeś jej serce dlatego, że ma do Ciebie uczucie i, że je również pokazuje?
& Tylko dlatego, że chciała usłyszeć jak mówisz jej, że ją kochasz? 
On: Ja.. Taa! Wiesz przecież jak ona szybko staje się zazdrosna! Nie mogłem sobie pogadać normalnie z dziewczynami.
Denerwuje po prostu! Muszę trzymać to w tajemnicy przed nią, żeby to jej nie zestresowało.
Jego najlepszy przyjaciel: Czyli złamałeś jej serce,dlatego, że chciała abyś się chociaż trochę zobowiązał?Myślała, że jesteś wierny, a Ty ją skłamałeś. Na pewno dowie się tego kiedyś,wszystko wychodzi na jaw. Chciała chłopaka, który ja pokocha. I tylko ją. 
On: Ale ona..
Jego najlepszy przyjaciel: Złamałeś jej serce,bo jest dla Ciebie dobra? Dlatego, że chciała dla Ciebie najlepszego? Teraz jej serce jest złamane, tylko dlatego bo jesteś egoistyczny? I jesteś teraz szczęśliwy?
On: Złamałem jej serce,bo nie widziałem tego wszystkiego. Co się z nią teraz dzieje?
Jego najlepszy przyjaciel: Straciłeś tą dziewczynę ,tylko dlatego, że ona pokochała Cię jak nikt inny. Widzisz? Nie chciałeś jej ,a ona pragnęła tylko Ciebie! To się stało.

Liczy się gest.


Jak każdej soboty, byłem na zakupach w ogromnym centrum handlowym, kiedy zobaczyłem małego chłopca, który mógł mieć może 5 czy 6 lat, rozmawiającego z kasjerem. Kasjer powiedział: "Przykro mi, ale nie masz wystarczająco dużo pieniędzy, aby kupić tę lalkę. Wtedy chłopiec zwrócił się do kasjera i zapytał: czy jesteś pewien, że nie mam wystarczająco dużo pieniędzy?'' Kasjer przeliczył pieniądze ponownie i odpowiedział:'' Wiesz, naprawdę nie masz wystarczająco dużo pieniędzy, aby kupić tę lalkę, mały''chłopczyk wciąż trzymał w ręku lalkę...W końcu podszedłem do niego i zapytałem, komu chce kupić tę lalkę. "To jest lalka, o której marzyła moja siostra. Chciałem kupić jej ją na prezent urodzinowy. Muszę dać lalkę mojej mamusi, by mogła przekazać ją mojej siostrze kiedy odejdzie. "Jego oczy były tak smutne gdy to mówił.. "Moja siostra odeszła do Bozi.. Tata mówi, że mama też tam niedługo pójdzie, więc pomyślałem, że może wziąć lalkę ze sobą by dać ją mojej ukochanej siostrze...'' Moje serce zamarło. Chłopiec spojrzał na mnie swymi błękitnymi wielkimi oczyma i powiedział: "Powiedziałem tacie żeby poprosił mamę by jeszcze nie odchodziła, nie zanim nie wrócę z centrum handlowego." Potem pokazał mi śliczne zdjęcie, na którym się śmiał. Powiedział mi: "Chcę aby mama wzięła moje zdjęcie ze sobą, tak by moja siostra mnie nie zapomniała". "Kocham moją mamę i żałuję, że musi mnie zostawić, ale tata mówi, że musi iść, aby być z moją młodszą siostrą. Spojrzał jeszcze raz na lalkę smutnym wzrokiem i zaszlochał, lecz bardzo, bardzo cicho... Szybko sięgnąłem po portfel i powiedziałem chłopcu." Na wszelki wypadek sprawdźmy jeszcze raz czy nie masz wystarczająco pieniędzy na tę lalkę..'' "Dobrze", powiedział: "Mam nadzieję, że mam dość." Dodałem z portfela parę złotych do jego oszczędności i zaczęliśmy liczyć. Okazało się że jest ich wystarczająco dużo na lalkę, a nawet parę groszy więcej. Mały chłopiec powiedział pod nosem: "Dziękuję Boże za to że mam wystarczająco dużo pieniędzy!" Potem spojrzał na mnie i dodał: "Wczoraj, zanim zasnąłem poprosiłem Boga, abym miał dość pieniędzy, żeby kupić tę lalkę, tak, by mama mogła dać ją mojej siostrze. Wysłuchał mnie!'' ''Chciałem również mieć wystarczająco dużo pieniędzy, aby kupić białą różę dla mojej mamusi, ale nie odważyłem się prosić Boga o zbyt wiele. Tymczasem dał mi wystarczająco, by kupić lalkę i białą różę. Moja mamusia kocha białe róże.'' Skończyłem zakupy w stanie zupełnie odmiennym niż kiedy je zacząłem. Przez cały czas nie mogłem zapomnieć o małym chłopcu. Wtedy przypomniałem sobie artykuł  w lokalnej prasie, który czytałem dwa dni wcześniej, w którym odczytałem wzmiankę o pijanym mężczyźnie z ciężarówki, który uderzył w samochód którym jechała młoda kobieta z dziewczynką. Dziewczynka zmarła na miejscu, a matka pozostaje w stanie krytycznym. Rodzina musiała zadecydować, czy odłączyć maszynę podtrzymującą życie, bo młoda kobieta nie ma szans na wyjście ze śpiączki. Czy to rodzina małego chłopca? Dwa dni po spotkaniu z małym chłopcem, czytałem w gazecie wiadomość, że młoda kobieta zmarła.. Nie mogłem się powstrzymać, przed kupnem bukietu białych róż z którymi poszedłem na pogrzeb. Ciało młodej kobiety było wystawione w kaplicy, by rodzina i przyjaciele mogli ją pożegnać. Była tam, w trumnie, trzymając piękną białą różę w ręku wraz ze znajomym zdjęciem małego chłopca i lalką umieszczoną na piersi. Pozostawiłem to miejsce ze łzami w oczach, czując, że moje życie zmieniło się na zawsze ...Miłość którą chłopiec darzył swoją matkę i siostrę jest trudna do opisania, wyobrażenia. I w ułamku sekundy, pijany kierowca to wszystko zniszczył.

czwartek, 6 czerwca 2013

Pies … a może suka. ?

Siedziałam na gadu, jak co popołudnie. Napisał… serce w siódmym niebie… nagle napisał – ‚kotek, siądę później. Idę wyprowadzić psa.’ – zadowolona słowem ‚kotek’. Już dawno tak się do mnie nie zwracał. Zrobił się niedostępny. Ja zmieniłam status na zaraz wracam, ubrałam kurtkę, buty i poszłam do parku, gdzie zawsze spotykaliśmy się, jak wyprowadzał swojego psa. Na ‚naszej ławce’ siedział liżąc się z jakąś blondi. Bez psa. Wróciłam i napisałam – ‚Taa… chyba sukę..’ -,- `

Kochaj, zanim będzie za późno.

I tak mijały kolejne miesiące bez niebieskookiego blondyna i jego ukochanej Karoliny. Marta nie zadręczała sobie tym głowy, wiedziała że śmierć na pewno ich nie rozłączyła . Z Michałem była już od ponad roku. Jedyną ciężka rzeczą w jej życiu było zobaczyć rodziców Karoliny i Mateusza , jak ciężko im było bez nich . Wakacje dobiegły końca i rozpoczynając naukę do klasy Karoliny doszedł nowy uczeń – Daniel . Był tak podobny do Mateusza ! Marta nie mogła odkleić od niego oczu, myślała że to jej były przyjaciel z przybranym nowym imieniem . Jednak nie potrafiła nawet powiedzieć mu „cześć” wiązały się z tym wszystkie wspomnienia . Chciała się dowiedzieć skąd jest , gdzie mieszka , co robi w jej klasie . Nic z tego. Nawet jeśli przełamałaby barierę nieśmiałości i strachu jej ukochany Michał nie pozwolił jej na jakikolwiek kontakt z Danielem – wiedział o jej uczuciach do martwego Mateusza i bał się, że to wszystko jej się przypomni.. że go zostawi . Marta była jednak tak zamyślona o byłym obiekcie westchnień że nawet podczas spotkania z Michałem nie widziała świata poza myślami z Danielem i Mateuszem – to ich podobieństwo . Marcie nawet udało się wymsknąć parę razy podczas rozmowy „Mateusz” czy „Daniel” Michała to po prostu dobijało . nie wiedział co ma zrobić . Z każdym dniem wymyślał nowe sposoby na utrzymanie przy sobie Marty . Kwiaty, spacery, niespodzianki . Ona jednak mimo miłości do Michała czuła coś Do daniela . Chłopaka na którego nie wolno jej było nawet patrzeć . Nadszedł grudzień . Czas minął bardzo szybko . Marta chorowała – gorączka, bóle głowy, kaszel .. – nie było jej w szkole przez dwa tygodnie . Wracając do szkoły spotkała Michała z Danielem . Zakumplowali się . „No jeszcze czego ! ” pomyślała Marta . Michał pozwolił jej na rozmowy z Danielem ale tylko przy nim . Niedługo potem zachorował Michał , który za wszelką cenę chciał być przy Marcie . Stracił zaufanie do Daniela . Jednak kilka dni po tym musiał zostać w domu . Marta w szkole nie odezwała się słowem do niego, nawet bała się patrzeć bo myślała że koledzy Michała wszystko powiedzą jej ukochanemu . Wracając ze szkoły Marta nie mogła spotkać Daniela . Dała sobie spokój .. jednak poczuła czyjąś rękę na swoim barku . Odwróciła się i znalazła to czego szukała . To daniel, Marta miała pójść do Michała ale kompletnie o tym zapomniała . Spacerowała z Danielem po mieście, wyjaśnili sobie wszystko . Drugiego dnia było tak samo . Michał denerwował się tym że jego dziewczyna zapomina o nim . Polecił chłopakom śledzenie jej po szkole . Tamtego dnia nie wracali razem, bo Daniel domyślił się wszystkiego . Marta zaczęła się zadręczać tym, że Daniel nie pojawił się za nią . „Może mu się znudziłam, może mu się nie podobam, może nie chce mnie znać.. ” Myślała . Wróciła do domu załamana zapominając powoli o Michale . Poszła na cmentarz do Mateusza i Karoliny . Usiadła między dwoma grobami w śniegu i płakała . Mówiła do nich „Powiedzcie mi co się dzieje . Kim jest Daniel dlaczego jest do Ciebie podobny . Chciałabym go jeszcze dziś zobaczyć . Chyba go kocham, tęsknię . ” Płakała bez ustanku aż zaziębiona powróciła do domu . Nie miała siły na nic innego jak na gorącą kąpiel i ułożenie się w łóżku . Było po północy, coś pukało w okno, Marta przez pierwsze minuty bała się , usłyszała wibracje telefonu, to był daniel . Włączyła światło w pokoju i zobaczyła list na biurku „To może poczekać” pomyślała i wpuściła daniela . przez otwarte okno dostał się zimowy chłód i zimny daniel . wskoczyła pod kołdrę, on natomiast zgasił światło o ręką głaskał jej włosy . Zaczęli rozmawiać o Michale , tak szybko płynął im czas. Marta nie mogła spuścić z niego wzroku . Nagle nastała 4 nad ranem . Ciemny blondyn musiał już iść, ale Marta nie chciała go zostawiać . Zaczęła go całować bez końca , podczas pocałunku bawiła się jego gęstymi włosami, nie potrafiła skończyć , on jednak delikatnie, acz stanowczo odsunął ją do siebie i sam musnął delikatnie jej usta . Następnie uciekł między blokami. Tego dnia w szkole Marta nie bała się chodzić z Danielem po szkole, był tylko on . jej uczucia rozkwitały a serce cieszyło się z każdej minuty z danielem . Po lekcjach zabrał ją do parku, zrzucił z drewnianej ławki śnieg i usiedli podziwiając park zimą . złapał ją za rękę, po 5 minutach już ją przytulał i na koniec zaczął całować . Odprowadził pod drzwi domu i tak zaprosił na spotkanie do kina , odmówiła . Zaprosiła go do siebie . Bała się że zobaczy kolegów Michała . Więc wieczorem Marta czekała na niebieskookiego blondyna który zaczął władać jej sercem . Przypomniała sobie o liście, otworzyła go i zabrakło jej tchu . To pisał Mateusz . Weźmie sprawy w swoje ręce , Mateusz sprawił że Daniel pojawił się u niej ! Kolejne pukanie do okna, otworzyła je tak szybko jak się da , wskoczył i rzucił się na Martę zatrzymując się z nią na ścianie i namiętnie całując . Położyli się na łózko i rozmawiali . Daniel zasnął po pierwszej w nocy . A jej uszom padły dźwięki pukania do okna . to był Michał ! Zdrowy i bardzo stęskniony ukochany Marty . Nie mogła dobudzić daniela, nie otworzyła okna. Michał zadzwonił do niej a ona przez słuchawkę powiedziała że śpi i nie otworzy mu okna , ma wracać do domu .Wściekły Michał wspiął się na balkon i zobaczył co robi Marta a śpiący blondyn obudził się i gdy Marta skończyła rozmową zaczął ją całować . Dotykał ją po plecach, wplątywał ręce we włosy, dotykał jej ud i całował po szyi, a Marta nie była ku temu obojętna . Michał zadzwonił znowu, ale telefon leżał na podłodze a Marta nawet nie miała na myśli go sięgnąć . Miał dość, czekał na Daniela i gdy wreszcie wyszedł z pokoju Marty pobił go na następnej ulicy po czym poszedł na cmentarz i zaczął krzyczeć do grobu Mateusza co on zrobił. Zaczął kopać nagrobek, skakać po nim, krzyczeć, płakać i wyzywał Martę . Furtka cmentarza zatrzasnęła się więc wściekły brunet wyskoczył płotem. Wracając do domu przejechał go samochód. Został pochowany obok Karoliny i Mateusza. Marta dopiero po jego śmierci zdała sobie sprawę co zrobiła i popełniła samobójstwo a Daniel nawet nie zatęsknił . Opowiadał nowym kolegom jaka była łatwa . 

Na wyznania każda pora dobra.

Usiadłam sama w pierwszej ławce. Był sprawdzian, wszyscy siadali w ostatnich ławkach, aby móc ściągać.miałam szczęście bo na klasówce był temat,którego wykułam się na pamięć.Wiedziałam, że napisze test na piątkę. Nagle usłyszałam, lekkie szturchanie mojego krzesła. odwróciłam się. Siedziałeś tam ty. Patrzyłam w twoje błękitne oczy, chociaż po wczorajszym miałam ochotę Cię zabić.-co będzie w 1?- pff. niech Ci twoja ukochana dziunia powie.- ale, no weź. dobrze, wiesz, że to był tylko taki głupi zakład. nie chciałem Cię zranić.- hm mogłeś o tym wcześniej pomyśleć. bo ty nie wiesz, jak to jest być zakochanym i nigdy się nie dowiesz.- a jak już jestem zakochany?- wątpię.- a chcesz się przekonać?- no dawaj.Wstał, wyszedł z ławki, podszedł do mnie i namiętnie pocałował nie zważając na patrzącego się nauczyciela, oraz kolegów. Odpłynęłam. Liczyło się tylko to co teraz.- nadal uważasz, że nigdy zakochany nie byłem? -nie już nie.a w pierwszym będzie B.- odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.

Przeciwieństwo Romea i Julii…

Pokłócili się. Znowu czuła ból, nie taki zwyczajny. To była bezsilność. Wtargnęła do jej umysłu bez pytania i zawładnęła jej życiem. Wiedziała, że go straciła. Czuła to już od dawna. Jego serce przejęła ona. Jej najbliższa przyjaciółka. Tego było za wiele. Zaczęła iść w kierunku jego domu. Niepewnie nacisnęła dzwonek. Otworzył jej on. Miłość jej życia, stała w samych bokserkach przed nią. – Czego chcesz? – Chciałam Ci tylko powiedzieć, że wiem o niej. O was.. a mimo wszystko i tak nadal Cie kocham.. – Skończ.. to było tylko przelotny romans.. Pokłóciliśmy się, a ona skorzystała z okazji.. Skarbie nigdy nie przestałem Cie kochać. – Wiesz, przelotny romans nie dzieje się gdy jest miłość. Odchodzę.. Z łzami w oczach wbiegła na ulice, nie zauważając pędzącego samochodu. Zapłaciła cenę za niespełnioną miłość. Swoje własne życie. A on? Nie chciał być jak Romeo. Znalazł sobie nową Julię.

Dupek na zawsze dupkiem pozostanie.

Napisał wiadomość, że jest już w ich miejscu. szybko próbowała się ogarnąć, niedokładnie wyprostowała włosy, pociągnęła rzęsy i wrzuciła jakieś ciuchy. nie zdążyła dopić herbaty, gdy napisał: – no ile można? zaśmiała się cicho wysuwając klawiaturę telefonu i odpisując: – Jak kochasz to poczekasz. wzięła łyk gorącej cytrynowej herbaty i owijając się szalikiem szła w jego kierunku, uśmiechnięta z dokładnością słuchała piosenek, które obijały się jej o uszy. dotarła nad jezioro, które dotychczas było częścią ich spotkań. usiadła na zielonej trawie rozglądając się za jego osobą. czekała godzinę, gdy przeczytała na ekranie telefonu: – jakbym kochał, to bym poczekał…

„Love”

`jest godzina 20, jak co wieczór szukam ciuchów do szkoły. wyciągnęłam z szafy bluzkę z wielkim napisem ‚love’ na cyckach i drugą, zwykłą, bez żadnych bajerów. sięgając już po tą drugą, zadzwonił mi telefon, patrzę na wyświetlacz, to on. bez dłuższego namysłu odebrałam, a on powiedział ‚jeśli ci na mnie zależy wybierz tą z ‚love” zastanawiając się skąd wiedział co właśnie robię i jaki mam dylemat, otworzyłam okno. w tym białym śniegu, który sypał jak popierniczony stał on. zapytał ‚ może mnie księżniczka wpuści?’ , uśmiechając się zamknęłam okno i szczęśliwa otworzyłam drzwi, przed którymi stał on.

Karteczki karteczkami, ważny przekaz.

Zimno mi - przeczytała napis na karteczce, którą dała jej przyjaciółka siedząca obok. Odpisała szybko lecz starannym pismem – Kiedy patrzę na Michała to robi mi się ciepło i mam gdzieś tą okropną pogodę… Nagle pani podeszła do ich ławki, wzięła kartkę i zaczęła czytać na głos. Cała klasa ryknęła śmiechem. Wybiegła z klasy cała czerwona. On też poczerwieniał i nagle wstał. Wyszedł z klasy z rękami w kieszeniach. Odnalazł ją siedząca na ławce. Usiadł koło niej. Przepraszam…- odpowiedziała zakłopotana i cała czerwona. Ej, nie ma za co. – podniósł jej podbródek i delikatnie pocałował ją w usta. Też Cię kocham

Ostatnia piosenka…

-Ej, kochanie popatrz na moje piękne ręce .Chłopaka zamurowało, pochylił głowę na dół. Na to dziewczyna podniosła mu głowę, pokazała mu przed twarzą rękę i wykrzyczała mu w twarz „Masz kurwa pacz, mówię coś kurwa do ciebie, pacz i płacz. Widzisz coś narobił ?! Namieszałeś w moim życiu, rozkochałeś mnie w sobie, a potem dałeś kosza. Mam nadzieję, że dumny jesteś z siebie skurwysynie.” Dziewczyna zaczęła płakać, bez chwili namysłu odeszła. chłopak krzyknął „Daj mi spokój, to Twoja wina szmaciaro. Sama sobie na to zasłużyłaś.” Dziewczyna nie odwróciła się szła dalej przed siebie. Następnego dnia chłopak napisał jej sms : „przepraszam” Po minucie dostał odpowiedź „wydupcaj” . Po 3 godzinach kolega dzwoni do chłopaka i mówi „stary włącz sobie radio, szybko” . Chłopak włącza radio i słyszy piosenkę, wysłuchał ją do końca potem usłyszał słowo „ta piosenka była specjalnie dedykowana dla Tomka” . Miał napisać sms-a do Kingi „młoda, co Ty odpierdalasz?”, gdy nagle usłyszał słowa „od naszej kochanej Kingi, która zmarła dziś o 13:40, lekarze wykryli przecięcie żyły, przed śmiercią dziewczyna napisała na kartce tytuł piosenki i poprosiła żeby puścili tą piosenkę w radiu z dedykowaniem dla Tomka ze słowami „przepraszam ale nie mogłam bez ciebie żyć”. Chłopakowi zaczęły lecieć łzy z oczu, zrozumiał ze ją kocha, wziął nóż i poderżnął sobie żyłę, wiedział że wtedy chciał być tylko z nią, przed śmiercią powiedział „na zawszę razem”.

Urodziny chłopaka, a zarazem najgorsze przeżycie dla dziewczyny.

– no to mamy godzinę wychowawczą, porozmawiajmy o uczuciach. każdy powie swoje najbardziej romantyczne przeżycie. proszę. może pierwsza .. – dobrze. a wiec.. Moim najbardziej romantycznym przeżyciem było gdy rysowałam pod jego oknem w dniu jego urodzin na chodniku serce z napisem , że go kocham. zszedł do mnie. pocałował w czoło i powiedział,że dłużej nie może mnie oszukiwać i ma inną dziewczynę. rzucił mnie w swoje urodziny. kiedy wszedł do domu lunął deszcz. zmył serce i duży napis ” Kocham Cię Słońce. Najlepszego w dniu urodzin. Twoje Kochanie. ” Odeszłam zmoknięta.. Czy jest dość romantycznie? Tak? Więc dziękuje. ‚i usiadłam’ czułam jego wzrok na moich plecach. popatrzyłam się na niego. oczy mi się zaszkliły. wstał spakował się podszedł do mnie i powiedział ‚ przepraszam ‚ i wyszedł.

Mama- to ona dała nam życie. Doceńmy to.

Po 12 latach wspólnego życia, moja żona zażyczyła sobie, abym zaprosił inną kobietę na obiad i do kina. Powiedziała:
-Kocham Cię, ale wiem, że inna kobieta też Cię kocha i chciałaby spędzić trochę czasu tylko z Tobą
„Inna kobieta”, o której wspominała moja żona to moja mama. Owdowiała 19 lat temu i od tego czasu była sama. Ponieważ moja praca , rodzina, trójka dzieci pochłaniały cały mój czas i energię, odwiedzałem ją bardzo rzadko. Tamtego wieczoru zadzwoniłem, żeby zaprosić mamę na kolację i do kina.
- Co się stało. ? Wszystko w porządku w domu. ? - zapytała z trwogą
Moja mama jest typem człowieka, który spodziewa się złych wieści, jeśli telefon dzwoni późnym wieczorem.
- Po prostu pomyślałem, że będzie miło wybrać się gdzieś razem – powiedziałem
- To byłoby wspaniale – odpowiedziała mama
Przyjechałem po nią w piątek po pracy. Czekała na mnie przed domem, lekko zdenerwowana. Miała na sobie sukienkę, w której widziałem ją w ostatnią rocznicę jej ślubu i starannie ułożone włosy.
- Powiedziałam moim znajomym, że mój syn spędzi dziś ze mną wieczór i wszyscy byli pod wrażeniem. – powiedziała mama wsiadając do samochodu.
Zabrałem mamę do restauracji. Mama wzięła mnie pod rękę i stąpała tak, jak gdyby była pierwszą damą. Musiałem czytać jej nazwy dań w karcie, ponieważ nie wzięła okularów. Spojrzałem na nią znad karty dań i zobaczyłem, że się uśmiecha z nostalgią.
- Kiedy byłeś mały, to ja czytałam Ci kartę dań – powiedziała cicho
- Nadszedł czas, abym mógł to odwzajemnić – odpowiedziałem
Podczas kolacji rozmawialiśmy. To nie była żadna szczególna rozmowa, po prostu opowiadaliśmy sobie, co ostatnio wydarzyło się w naszym życiu. Zagadaliśmy się tak bardzo, że spóźniliśmy się do kina. Kiedy żegnałem się z mamą pod drzwiami jej mieszkania, powiedziała:
- Kiedyś jeszcze raz pójdziemy do restauracji. Tym razem ja Cię zaproszę. Zgodziłem się…
- Jak spędziliście wieczór. ? – spytała mnie żona, gdy wróciłem do domu
- Wspaniale ! O wiele lepiej, niż się spodziewałem.
Kilka dni później mama miała zawał. Zmarła, zanim przyjechała karetka. A jeszcze po kilku dniach dostałem list z opłaconym przez mamę zaproszeniem do restauracji, w której spędziliśmy tamten ostatni wieczór. W liście mama napisała: „Zapłaciłam z góry za naszą kolację. Co prawda, nie jestem pewna, czy będę mogła w niej uczestniczyć, ale kolacja jest opłacona dla dwóch osób – dla Ciebie i dla Twojej żony. Prawdopodobnie nigdy nie znajdę słów, żeby powiedzieć Ci, jakie znaczenie miał dla mnie tamten wieczór, który spędziliśmy razem. Kocham Cię synku…”

Być może nigdy już nie otrzymasz takiej bezwarunkowej miłości, jaką jest miłość rodzicielska. Rodzice to jedyni ludzie na świecie, którzy szczerze cieszą się z naszych sukcesów i boleją z powodu naszych porażek. Jeśli wciąż masz taką możliwość- korzystaj z każdej nadarzającej się chwili, ponieważ dzień, w którym ich zabraknie, może nadejść całkiem niespodziewanie….

Skarpa.

Była to bardzo wspaniała dziewczyna, często powtarzał: Ty moja jedyna,bała się najgorszego, że kiedyś ją porzuci, nie będzie chciał jej znać – ich czas nigdy nie wróci, wiedziała, że wtedy życia by nie miała, nie dałaby rady, za mocno kochała. Po jakimś czasie nie było tak samo… zero jego wyznań… coś się w nim zmieniło, coraz rzadziej się z nią spotykał, gdy mówił: KOCHAM, wzroku jej unikał, czuła jakby była z obcą osobą, czegoś się bała, nie była sobą, przytuliła go mocno, mówiła: Kochanie… Nie sadziła, że dziś nastąpi ich pożegnanie… Zaczął mówić coś: Wiesz, mam Cię dość. Ona milczała, tylko łza cichutko po jej policzku spływała, mówił, że pokochał inną, nie wiedział, że dziewczynie właśnie wbijał w serce nóż. Siedziała sama myśląc o tym co się stało, nie mogła uwierzyć, tak ją to zabolało. Do domu wracać nie chciała… Poszła na skarpę, miejsce, które tak bardzo lubiła, miejsce gdzie wszystkie swe smutki i żale wylewała… Myślała, czy teraz jest z tą dziewczyną, czy do niej też mówi: jesteś tą jedyną. Zranił tak bardzo jej małe serce… Przyrzekła, że nie da się zranić nikomu więcej… Następnego dnia jego ujrzała uśmiechniętego z nią idącego i nagle się zaśmiała, wszystkie wspomnienia szybko wracały i znowu do oczu jej łezki napływały… Poszła do domu, sięgnęła do szafki z lekarstwami, wzięła wszystkie tabletki i uciekła trzaskając drzwiami. Chciała umrzeć w miejscu, gdzie kiedyś z nim była… Poszła na skarpę i własnym oczom nie wierzyła… Słyszała jego piękne wyznania, płakała i była już bliska skonania… Mówił: jej naprawdę nigdy nie kochałem, to na Ciebie jedyną całe życie czekałem… Tak ją te słowo mocno zabolało, upadła na ziemię, nie wiedząc co się stało, wyrzucała sobie swoją naiwność, wierzyła gdy mówił: to musi być miłość…Otworzyła oczy i zobaczyła ją, patrzyła na nią i pomyślała, że to ta sama dziewczyna, która jej ukochanego odebrała, zerwała się nagle i biegła przed siebie, krzyczała: nienawidzę Cię! Nie wybaczę Ci tego! Zabrałaś mi wszystko… mojego kochanego! Więcej powiedzieć nie zdołała, wyjęła tabletki i jedną za drugą łykała… Krzyknęła tylko: Boże wiesz jakie jest moje marzenie, posiedzę, poczekam na jego spełnienie… Poczuła się senna… co chwilę upadała, zobaczyła tego, któremu cała się oddała, próbował wziąć ją na ręce… Mówiła: nie dotykaj mnie nigdy więcej! Oczy jej się zamykały, tylko usta te same słowa powtarzały: Nigdy mnie nie kochałeś, zbędne nadzieje mi dawałeś… I coraz ciszej i wolniej mówiła, bo swoje ziemskie życie właśnie kończyła… Patrząc na niego powiedziała: Nie zapomnij mnie i tak kocham Cię, mimo że mnie skrzywdziłeś i życie moje w piekło zmieniłeś… I on zapłakał nagle, słysząc jej wyznanie… Odchodziła powoli… nie wiedząc co się stanie, czekała na chwilę, w której jej serce bić przestanie… On chodził niespokojny, wyrzucając z siebie, że to przez niego ona chce być teraz w niebie. Opadło jej ciało… serce bić przestało. On gdy to ujrzał rozpędził się, i skacząc ze skarpy zawołał: kocham Cię! A z jej martwego ciała, po policzku ostatnia łza poleciała...

Życie za życie.

Drogi pamiętniku : Jestem na łóżku w szpitalu, doktor mówi, że będą mnie operować i mogę tego nie przeżyć. Potrzebuję nowego serca, potrzebuję również kogoś kto mógłby mnie podeprzeć w tych trudnych momentach, ale mój chłopak jeszcze nie przyszedł.
Drogi pamiętniku: operacja skończona, lekarze mówią, że wszystko poszło zgodnie z planem, że się udała, ale ja nadal potrzebuje kogoś, kto mnie mógłby wesprzeć w tych trudnych chwilach, ale jego cały czas nie ma.
Drogi pamiętniku: Minął już tydzień, wyszłam ze szpitala, wszystko ze mną w porządku, mój chłopak nadal nie przyszedł, wiec teraz postanowiłam pójść do niego, bo bardzo się tym przejmuję.
Drogi pamiętniku: Byłam u niego, długo waliłam w drzwi, ale nie było nikogo, weszłam do środka, drzwi były otwarte i na stole leżała kartka papieru, która mówiła: „Kochanie wybacz mi, że nie mogłem cię wesprzeć w tych trudnych momentach, a tak wiem, że tego potrzebowałaś. Chciałem zrobić ci prezent, moje serce już dla mnie nie bije, ale jestem szczęśliwy, że mogę Ci je dać, że nadal żyje w Tobie… KOCHAM CIE. 

Kochać, aż na ZABÓJ...

Wróciła do domu cała zapłakana. Zamknęła drzwi od pokoju na klucz, by nikt nie wszedł. Wyjęła z biurka kartkę i pióro. Zaczęła pisać. Co pisała? List pożegnalny. Raz na zawsze chciała zapomnieć o nim. Wyjęła tabletki, wysypała wszystkie na dłoń i włożyła do buzi. Popiła żurawinowym reddsem. Wyjęła żyletkę, zaczęła ciąć. Najpierw delikatne muśnięcia, potem mocniej i mocniej. Chciała cierpieć, a potem umrzeć. Udało się, udało jej się zrealizować swój plan. Umarła. Całe ręce okaleczone, a na twarzy rozmazany tusz, eyeliner i cień. Czemu to zrobiła? Za bardzo go kochała. W liście pierwszym napisała tak: „Mamo, Tato, przepraszam! Wiem, że pewnie według Was źle zrobiłam, ale musicie mnie zrozumieć. Nie potrafiłam, nie potrafiłam dalej tak żyć – żyć bez niego. Tydzień temu się rozstaliśmy. Byliśmy ze Sobą rok. Rok? Pewnie ktoś by pomyślał. że to długo na tak młody wiek, a dla mnie wciąż za mało. Tego nieszczęsnego dnia dostałam sms’a od niego: ’Musimy pogadać.’ Bałam się, ale nie spodziewałam się, że bd to słowa mówiące o naszym rozstaniu. Wtedy nie wróciłam do domu, byłam u przyjaciółki. Pocieszała mnie, a ja myślałam o odejściu z tego świata, ale brakowało mi siły i odwagi. Ale dzisiaj jak zobaczyłam Go z tą blondynką… Nie wytrzymałam. Poszłam do naszej apteki i poprosiłam o tabletki nasenne. Sprzedała mi bez problemy, bo przecież mnie znała i nie spodziewała się, że chcę to zrobić. Po drodze poprosiłam jakiegoś menela i kupił mi piwo i…. I resztę już znacie. Pewnie teraz płaczecie. Przepraszam. Kocham Was ! <333 „. Napisała też drugi list, który był dla niego, dla jej ukochanego. ” Skarbie; * Tak bardzo Cię kocham <3. Czemu się rozeszliśmy ? Przecież byliśmy tacy szczęśliwi i zakochani po uszy. Każdy zazdrościł nam tej naszej miłości, ale nie dziwię się, bo było czego ; p. Pamiętam wszystkie nasze rozmowy na skype. Nasz gadanie całonocne na gadu. Naszą piosenkę. Twoje sms’y z rana typu : ‚ Hej skarbie ; * ‚ lub ‚ Proszę, nie zdradzaj mnie z łóżkiem ‚. Nasze spacery z psem, naszą górkę, naszą pierwszą randkę i pierwszy pocałunek. Nasz piknik i to jak karmiłeś mnie truskawkami, a ja mimo alergii je jadłam xD. Pamiętam to jak byłam chora siedziałeś ze mną, albo jak byłam w szpitalu na wycięcie wyrostka to uciekałeś ze szkoły do mnie i siedziałeś ze mną do późna, aż Cię pielęgniarki opieprzały. Pamiętam naszą pierwszą ‚ miesięcznicę ‚, jak poszliśmy na lody i rozpadało się i szliśmy po parku w deszczu. Pamiętam Twój zapach i Twoją za dużą bluzę. Pamiętam też Twój list dla mnie ( dalej go mam ) – ten piękny wiersz. Wiedz to, że wszystko pamiętam <3. Czemu to musiało się skończyć ? Czemu wszystko co dobre musi przeminąć ? Czemu ta blondi musiała zabrać akurat Ciebie? W dodatku miesiąc przed naszą rocznicą ? Proszę, do grobu chcę zabrać ze sobą misia od Ciebie. Mam nadzieję, że będzie Ci chociaż ciutkę przykro i będziesz za mną tęsknił. Kochałam, kocham i bd Cię kochać ever <3. Żegnam więc Cię na zawsze. Do zobaczenia kiedyś tam na górze. ” Gdy to czytał, łzy płynęły mu po policzku na kartkę, bo myślał, że jak się z nią rozstanie będzie dla niej lepiej. Rozstali się, bo lekarze zdiagnozowali u niego raka, a on nie chciał być dla niej ciężarem. A ta blondi była jego młodszą siostrą którą nie dawno poznał od ojca z Ameryki. On nie wytrzymał. Spotkali się w niebie. Skoczył z mostu.

Warto czekać.

Pisali ze sobą codziennie. Ona zwykła, przeciętnie ładna nastolatka z 1 gimnazjum, On wysoki, przystojny chłopak z 3. Rozmowy ich zaczęły się, gdy Ona dostała jego numer od koleżanki. Napisała, ponieważ była w nim zakochana. Ku jej zdziwieniu odpisał, potem sam zaczynał rozmowy. Dobrze im się rozmawiało, niestety w szkole nie przyznawał się do niej. Na początku nie przeszkadzało jej to. Powoli zaczęły pojawiać się czułe słówka. Po miesiącu pisania zapytał ją o chodzenie. Zdziwiła się, jednak była bardzo szczęśliwa i zgodziła się. Niestety w realu nic się nie zmieniło. Wymieniali się tylko uśmiechami, których nikt nie zauważał. Po 2 tygodniach miała już dość. Podeszła do niego, czekał przed biblioteką na kolegów. Speszył się.
- Cześć, mam dość tego, że mnie ignorujesz. Jeżeli zdanie kolegów jest ważniejsze ode mnie to… -nie zdążyła dokończyć, ponieważ przerwał
- Nie jest
- To przestać się mnie wstydzić. Nie zachowujemy się jak normalna para. Jest tak, jakbyśmy w ogóle się nie znali. Wyszli jego koledzy. Zobaczył ich i powiedział:
- Sorry… Ale…
- Zapomnij, zapomnij o mnie – odeszła
On odwrócił się i jak gdyby nigdy nic poszedł do kolegów wymyślając kolejną bajeczkę. Ona w tym samym czasie siedziała na ławce ze spuszczoną głową, włożyła słuchawki i powstrzymując łzy udawała, że jest wszystko ok. Po szkole napisał do niej jakby nigdy nic „Hej kotek, wszystko ok?;*” Nie odpisała mu. Unikała go na korytarzu przez kilka dni. Któregoś dnia, gdy stała przodem do koleżanek siedzących na ławce podszedł do niej i przytulił ją od tyłu. Odwróciła się, uśmiechnęła i zapytała:
- Co ty robisz ?
- Nie mogę już wytrzymać bez Ciebie. Bardzo mi na Tobie zależy i mam gdzieś zdanie innych – powiedział patrząc jej w oczy
Bez słów wtuliła się w niego. Od tamtego czasu już przed nikim się nie kryli. Nie obyło się bez plotek, ale to ich nie obchodziło.

Małe kłamstwo drogą do śmierci.

Obudził ją sms. napisał on. uśmiech pojawił się na jej twarzy. jednak znikał w chwili czytania wiadomości „słuchaj.. nie mogę tak dalej.” ee.. co się dzieje? „ja.. ja już cię nie kocham! nigdy nie kochałem.” coo? po tym wszystkim co przeżyli on nie kocha ? jak może. przecież byli idealną parą. każdy zazdrościł im tej ‚miłości’.. planowali przyszłość. chcieli zbudować biały dom, mieć psa i gromadkę dzieci. a on tak po prostu pisze, że jej nie kocha?! dziewczyna wyłączyła telefon. zawalił jej się świat. wszystko co było dla niej najważniejsze straciło sens. i co teraz? wyszła z domu cała zapłakana.łzy spływały wraz z jej ciemnym tuszem. szła trzęsąc się, nogi jej się uginały ale szla. poszła w miejsce gdzie chodzili razem. nad jezioro. usiadła i przed jej oczami przewijały się wszystkie wspólne chwle. pierwszy pocałunek. pierwsze „kocham cię”.. nie wytrzymała. wskoczyła do wody. nie przeżyła. on tymczasem wysyłał jej sms „prima aprilis kochanie „.

Rak niszczy wszystko.

Dziewczyna rzuciła wyzwanie swojemu chłopakowi aby przeżył jeden dzień bez niej. Powiedziała, by się z nią nie komunikował, a jeśli zawali to będzie go kochać już na zawsze. Chłopak zgodził się przyjąć to wyzwanie. Nie napisał do dziewczyny ani jednego sms-a, nie wykonał ani jednego połączenia, tak jakby nigdy się nie znali. Dziewczynie pozostały 24 godziny życia, ponieważ umierała na raka. Następnego dnia poszedł do dziewczyny i chciał powiedzieć „zrobiłem to kochanie”, zamiast tego łzy spływały mu po policzkach, ponieważ zobaczył swoją dziewczynę leżącą w trumnie z dopiskiem : „zrobiłeś to skarbie. teraz rób to codziennie. kocham Cię” .

Mała kłótnia.

On zaczyna się śmiać i mówi : – Prima Aprilis . no więc Ona napluła na niego i mówi : – Śmigus Dyngus . to On zgasił Jej papierosa na czole i mówi : – Popielec . Ona chwyciła Go za gardło i mówi : – Zaduszki .

Motor ścieżką do śmierci.

Pewnego razu, chłopak i jego dziewczyna jechali na motorze około 200 km na godzinę .
Dziewczyna : Zwolnij, boję się .
Chłopak : Nie bój się, jest fajna zabawa .
Dziewczyna : Proszę, zrobię wszystko jak zwolnisz .
Chłopak : Dobrze, przytul mnie bardzo mocno .
Dziewczyna : Dobra, dobra, ale zwolnij .
(Dziewczyna go przytuliła)
Chłopak : Czy mogłabyś ściągnąć mój kask, bo mi przeszkadza, i założyć na siebie ?
(Dziewczyna zdjęła kask z jego głowy i włożyła na siebie)
Chłopak : A teraz mnie pocałuj i powiedz, że mnie kochasz .
Dziewczyna : Kocham Cię .
(Dziewczyna pocałowała Go)
Następnego dnia w gazecie :
„W wczorajszym wypadku dwuosobowym, który się wydarzył w mieście, zginęła jedna osoba, okazało się, że kierowca motoru, w połowie drogi dowiedział się, że jego hamulce nie działają, a więc dał swojej dziewczynie kask i kazał jej powiedzieć, że Go kocha, i poczuć ostatni pocałunek, po czym oddał swoje życie dla niej.”

Usłyszeć coś takiego od chłopaka … bezcenne.

Lubisz mnie?"
On powiedział "nie".
Myślisz ze jestem ładna? - zapytała.
Znowu powiedział "nie".
Zapytała wiec jeszcze raz:
" Jestem w twoim sercu?"
Powiedział "nie".
Na koniec się zapytała: "Jakbym
odeszła, to byś płakał za mną?"
Powiedział, ze "nie".
Smutne - pomyślała i odeszła.
Złapał ja za rękę i powiedział: "Nie
lubię Cię, kocham Cię. Dla
mnie nie jesteś ładna, tylko
piękna. Nie jesteś w moim
sercu, jesteś moim sercem.
Nie płakałbym za Tobą, tylko
umarłbym z tęsknoty."

sobota, 1 czerwca 2013

W deszczu.

Wyrwał jej parasolkę z dłoni i kazał się gonić w deszczu. Jej trampki tonęły w kałużach, a włosy kręciły się na wszystkie możliwe strony. – jesteś bezlitosny! – wykrzyknęła z dziecięcym wyrazem twarzy. Podbiegł do niej i czule całując w czoło, wręczył parasolkę do dłoni. Wziął ją na ręce. Niósł ją tak przez całą drogę, aż doszli do jej domu. Ściągnął delikatnie jej trampki i położył na kaloryferze. Wziął ręcznik i zaczął bezszelestnie wycierać jej włosy. – przepraszam, kochanie. – powiedział, patrząc jej prosto w oczy. – chciałem Cię przygotować … – na co? wykrztusiła z niezrozumieniem, wypisanym na twarzy. – na moje odejście. – wyszeptał, spuszczając swój speszony wzrok. – na co?! – zaczęła krzyczeć. – spokojnie, kochanie. to był sprawdzian, oblałaś, nie poradzisz sobie beze mnie, zostaję. – odetchnęła z ulgą. Wtulając się w Jego muskularne ramiona, wyszeptała, że jeszcze jeden taki numer, a osobiście go zabije, tak dla sprawdzianu.

Zakochani po uszy.

Trzymałam go mocno za rękę nie mogąc się od niego oderwać. – leć kochanie, bo ci ucieknie! – poganiał mnie widząc stojący na przystanku autobus. – szybko, jeszcze jeden. – dociągałam go do siebie łapczywie sięgając ust. – leć wariatko. – śmiejąc się pocałował mnie ostatni raz. wbiegłam do autobusu ledwo przeciskając się przez zamykające się już drzwi. kilkoro ludzi śmiało się radośnie komentując:- jacy zakochani. – kierowca także rozbawiony tą całą sytuacją zapytał: – co, ukochany nie chciał puścić ? – nie zdążyłam usiąść, a już poczułam wibrujący w kieszeni telefon. dzwonił. – wysiadaj na najbliższym przystanki głupku , mam twoją kurtkę . – słysząc śmiechy ludzi wybiegłam gnając w jego stronę. wychylił się zza rogu łapiąc mnie i znów łącząc nasze usta. trzymając swoją kurtkę już w dłoniach zdążyłam mu wyszeptać zmachanym głosem: – zawsze chciałam tak do ciebie biec.- ale żeby się całować , a nie wziąć kurtkę. – powiedział rozbawionym tonem a ja nastawiłam usta . – milcz głupku , całuj.<3

W jeden z mroźnych dni.

Pamiętam, gdy kiedyś mroźnego wieczoru, pisałam z nim na gg,  powiedziałam mu wtedy że jest mi cholernie zimno, zszedł z gadu twierdząc że musi pilnować młodszą siostrę, po jakichś 10 minutach, usłyszałam dzwonek do drzwi, otworzyłam i zobaczyłam jego. – mówiłaś że Ci zimno więc jestem aby Cię ogrzać.  - powiedział po czym zaczął mnie całować jak nigdy dotąd. cały wieczór nie wypuszczał mnie ze swoich ramion, byłam wtedy tak cholernie szczęśliwa.

Miłość ukazana w szkole.

Siedziała na matmie. Pani kreśliła jakieś wzory na tablicy. W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi. Wszedł On. Przeszły ją dreszcze, szybko odwróciła wzrok. „Pani z biologii prosi Cię na chwilę do sali 24″ – powiedział w jej stronę. Jak gdyby nigdy nic wstała i wyszła z klasy, kierując się do sali 24. „Ekhem..” – usłyszała. „Co?! Daj mi spokój…” – odparsknęła wchodząc po schodach. „Nie wiem czy wiesz, ale babka z bioli nie chciała nic od Ciebie” – zaśmiał się ironicznie. – „Chciałem Cie tylko zobaczyć.” „Jesteś kretynem!” – rzuciła w jego stronę i wróciła na matme. „I tak mnie kochasz” – usłyszała zza pleców. Już nic nie odpowiedziała. Pomyślała tylko: „tak.. wiem.”

Zaufanie ważniejsze niż wybaczenie.

Podeszła do niego, stanęła na palcach i pocałowała, Oparła się o ścianę, zaczął ją całować, całować namiętnie i nieprzerywalnie.Jego ręce nie znały granic…Z każdą minutą wszystko stawało się bardziej namiętne i romantyczne.Zatrzymał się dla nich czas.Wszystko wydawało się tak piękne…W końcu odepchnęła go od siebie.Zaczęła zbierać porozrzucane ubrania z podłogi.Zaczęła się szybko ubierać.Chwycił ja za rękę i przyciągnął do siebie.Spojrzał jej prosto w oczy i spytał dlaczego to robi.Odpowiedziała że nie może zapomnieć widoku jego i innej dziewczyny z którą się tak obściskiwał przed jej blokiem…Że nie może zapomnieć jego zdrady…Miała łzy w oczach.Wiedziała, że tak będzie lepiej dla nich obojga.Zostawiła go i wyszła.Biegła…Biegła płacząc…Miała tylko obraz w oczach-obraz jego i tej wrednej laluni,która jej go zabrała.Zmęczona upadła.Nie wiedziała gdzie,nie wiedziała na co. Otworzyła oczy i zobaczyła przestraszone oczy chłopaka, którego zostawiła kilka sekund temu,minut,godzin…Przytulał ją do siebie i się uśmiechał.Był szczęśliwy, że znów ją widzi i dotyka.Uratował jej życie,bo gdyby nie on,dziewczyna wpadłaby prosto pod samochód.Była mu wdzięczna.Nie potrafiła go zostawić samego.Nabrała zaufania i do niego wróciła… Bo najważniejsze jest nie wybaczenie ale ponowne zaufanie komuś drugi raz…;**

Zwykły tymbark, a potrafi zdziałać cuda.

Kupiła jabłkowo-miętowego tymbarka. Gdy otworzyła, on podszedł i powiedział : 'daj przeczytać co jest napisane’. Nie patrząc co jest na kapslu dała mu go z rumieńcem na policzkach. Przeczytał, spojrzał na nią, pocałował i odszedł wręczając jej kapsel. Chwilę nie wiedziała co się stało, w końcu przeczytała napis na tymbarku : ‚jeśli ją kochasz, pocałuj’ ♥♥

Miłość przy ognisku.

To miało być zwykłe ognisko z przyjaciółmi, ale on zjawił się tam z tą tlenioną blondyną. Przytulali się na jej oczach, wreszcie nie wytrzymała i powstrzymując się od jebnięcia jej w ryj uciekła i siadając na krawężniku zaczęła płakać. On pobiegł za nią, przytulił ją i zapytał dlaczego płacze , ona odpychając go od siebie wykrzyczała mu w twarz – bo Cię kocham idioto!!! On nie zastanawiając się długo objął ją i pocałował.