sobota, 1 czerwca 2013

Zakochani po uszy.

Trzymałam go mocno za rękę nie mogąc się od niego oderwać. – leć kochanie, bo ci ucieknie! – poganiał mnie widząc stojący na przystanku autobus. – szybko, jeszcze jeden. – dociągałam go do siebie łapczywie sięgając ust. – leć wariatko. – śmiejąc się pocałował mnie ostatni raz. wbiegłam do autobusu ledwo przeciskając się przez zamykające się już drzwi. kilkoro ludzi śmiało się radośnie komentując:- jacy zakochani. – kierowca także rozbawiony tą całą sytuacją zapytał: – co, ukochany nie chciał puścić ? – nie zdążyłam usiąść, a już poczułam wibrujący w kieszeni telefon. dzwonił. – wysiadaj na najbliższym przystanki głupku , mam twoją kurtkę . – słysząc śmiechy ludzi wybiegłam gnając w jego stronę. wychylił się zza rogu łapiąc mnie i znów łącząc nasze usta. trzymając swoją kurtkę już w dłoniach zdążyłam mu wyszeptać zmachanym głosem: – zawsze chciałam tak do ciebie biec.- ale żeby się całować , a nie wziąć kurtkę. – powiedział rozbawionym tonem a ja nastawiłam usta . – milcz głupku , całuj.<3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz